czwartek, 22 maja 2014

~2~

       Była dziś na szczęście upragniona sobota, czyli czas kiedy mogłam spać ile tylko zapragnę bez wyrzutów sumienia, bo chyba po to jest weekend. Ale o dziwo wstałam dosyć wcześnie, bo o dziewiątej mimo że zawsze w weekendy wstawałam mniej więcej od jedenastej do trzynastej. No cóż nie zawsze musi być tak samo, a może obudził się we mnie wewnętrzy budzik, bo na coś długo czekałam. Zamyśliłam się i powiedziałam półkrzykiem "no tak, Alex!" i mimowolnie uśmiechnęłam się. Wtedy postanowiłam sprawdzić swój telefon na wypadek gdybym znalazła tam wiadomość od "kogoś" czyli od Kim bądź właśnie od Alexa. Szczerze powiedziawszy bardzo wyczekiwałam tej wiadomości. Nic nie było. Odłożyłam więc telefon i pomyślałam, że pewnie jeszcze śpi. 
       Wstałam z łóżka, wzięłam ubrania z szafy i pognałam powolnym, żółwim krokiem do łazienki wskakując od razu pod prysznic. Leciała niby letnia woda, ale przeszywało moje ciało tak, jakby oblewała mnie woda o lodowatej temperaturze. Lubiłam taką, ale tylko wtedy kiedy było mi gorąco, albo pogoda była aż nadto słoneczna. Dziś było tak sobie, słońce niby świeciło ale pogoda wydawała się taka zimna, że patrząc na okno i czując letnią wodę na sobie aż się wzdrygnęłam. Gdy zrobiłam wszystkie poranne czynności dosłownie zbiegłam na dół, nie wiem sama czemu, dostałam przypływu adrenaliny.
-Hej! - krzyknęłam cicho do siostry uśmiechając się
-No hej, jak się spało? - spytała, ale z jej twarzy nie mogłam wyczytać zainteresowania, pewnie spytała po prostu dla zasady, cóż zawsze coś. 
-A wiesz, dobrze, nie narzekam. 
-Mhm. - kiwnęła głową.
-A Ty co taka dziwna? - w końcu spytałam.
-Ja dziwna? Wydaje ci się. 
-Okej, skoro tak to ja idę. 
       Postanowiłam, że pobiegam, nawet jeśli ma być zimno. Wzięła mnie ochota na spalanie zbędnych kalorii i ruch, jak nigdy. Weszłam jeszcze na chwilę do pokoju po telefon i słuchawki. Odblokowując telefon przywitała mnie wiadomość od... OD ALEXA! Uśmiechnęłam się.
"Dzień dobry :) Mam nadzieję że dobrze Ci się spało, wiesz chciałbym z Tobą dziś porozmawiać, bardziej Cię poznać, mam nadzieję że się zgodzisz. Alex"
Oczywiście, że bym się zgodziła, bardzo lubiłam z nim rozmawiać, nawet jeśli znałam go tylko dzień. To dziwne, że tak bardzo polubiłam kogoś w tak krótkim czasie. 
Odpisałam "Jasne, jak wrócę z biegania to porozmawiamy :) Caitlin."
       Wsadziłam zwinnym ruchem ręki telefon do którego podłączone były słuchawki do kieszeni i wyszłam z domu. Zaczełam biegnąć powoli, truchcikiem myśląc o różnych rzeczach jakie akurat wpadły mi do głowy. Niestety zamyśliłam się aż zbyt bardzo bo wpadłam na kogoś. Był to raczej chłopak, co wynikało z jego postury, ale twarzy nie mogłam zobaczyć, ponieważ miał nałożony kaptur, a na dodatek na jego twarz padał ciemny cień.
-Przepraszam. - odparłam próbując dostrzec twarz chłopaka, który najwyraźniej mi się przyglądał. Odkaszlnął.
-Em, nie szkodzi, cześć. - szybko zaczął iść przed siebie.
"Dziwny facet, może ma jakieś problemy" - pomyślałam i zaczęłam biec dalej już bardziej uważniej, aby nie wpaść na kogoś ponownie.

niedziela, 18 maja 2014

~1~

     Rano wstałam pięć minut wcześniej przed budzikiem, obudziłam się sama, jakby coś mi nagle powiedziało "wstawaj, zabraniam ci spać pięć minut dłużej". No cóż najwyraźniej nie mogłam. Zeszłam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki, robiąc wszystkie poranne czynności jakie robiłam codziennie przed szkołą. Patrząc na siebie w lustrze lekko się skrzywiłam, bo miałam widoczne cienie pod oczami, nie lubiłam tego, to mój chyba największy defekt na twarzy.
"Może zniknie"- pomyślałam i zaczełam się czesać. Gdy uznałam że jestem już gotowa wyszłam z łazienki i poszłam prosto do kuchni zeby się czegoś napić i zjeść choćby jedną kromkę, bo nie miałam zwyczaju jeść dużo przed szkołą, po prostu nie miałam apetytu wtedy, a potem załowałam tego kiedy burczało mi w brzuchu. Włączyłam jeszcze swój telefon żeby mieć pod kontrolą godzinę, wzięłam swoją torbę i wyszłam z domu kierując się na przystanek autobusowy, gdyż dojedżałam - niestety - autobusem do szkoły. Wolałabym mieć szkołę blisko, żebym nie musiała się martwić czy zdążę na autobus. Kiedy byłam w połowie drogi poczułam wibracje w telefonie, wyjęłam telefon i dostałam smsa o treści "Hej, mam nadzieję że jesteś już na przystanku, czekam przed szkołą. Kim". Ach ta Kim, zawsze to samo, boi się że się spóźnię. Nie wiem czy robi to bo dba oto żebym chodziła do szkoły regularnie i się edukowała, czy może dlatego żeby się nie czuła samotnie, mimo że miała większe grono znajomych ode mnie. Wystukałam na telefonie, że na pewno się nie spóźnię i schowałam telefon z powrotem,wtedy nadjechał autobus.
    W szkole dzień mijał mi strasznie wolno, lekcje wydawały się najmiernie nudne i myślałam że na każdej za chwilę zasnę. Gdyby nie Kim i jej gadanie już pewnie dawno bym zasnęła.
-Caitlin, słyszałaś? - powiedziała Kim.
-Hm? - podniosłam głowę, która była położona na rękach i spojrzłam na nią.
-Że jutro mamy się złożyć na wyjazd.
-Wyjazd? Jaki wyjad?
-Do Springfield, za dwa miesiące, ale pieniądze trzeba przynieść na jutro, jedziemy na dwa tygodnie. Co ty spałaś że nie słyszałaś?
-Oh, nie, tylko się zamyśliłam. Jedziesz? Bo sama nie pojadę. - spojrzałam na nią z nadzieją że powie tak.
-No jasne że jadę.
Wtedy uśmiechnęłam się i zadzwonił dzwonek, co oznaczało koniec lekcji. Cieszyłam się że w końcu gdzieś pojedziemy z klasą, a raczej ja z Kim, bo większośći mojej klasy po prostu nie lubiłam, wydawali mi się tacy wredni, oczywiście nie każdy, ale spora większość.
     Wzięłam swoją torbę, zarzuciłam na jedno ramię i wyszłam z klasy rozmawiając z Kim o tym jak będzie kiedy wyjedziemy do Springfield. Zaplanowałyśmy ze musimy być w jednym pokoju, ze będziemy spacerować, zwiedzać miasto, cieszyć się ze jesteśmy z dala od domu, że możemy doświadczyć czegoś nowego. Kim napomniała także, że będzie można wyrywać chłopców, w końcu halo, w nowym miejscu zawsze znajdą się jacyś przystojniacy. Mnie jakoś to nie ruszało, ja po prostu chciałam wyrwać się od nudnej rzeczywistości i od domu, dawno nigdzie nie byłam.
    Wrociłam do domu. Czekała na mnie już mama z obiadem który od razu mi dała, a jako że umierałam z głodu zjadłam wszystko. Wtedy uznałam ze to jest dobry moment aby napomnieć mamie o wycieczce.
-Jasne słonko, zaraz ci dam pieniądze, bo później zapomnę znając mnie. - uśmiechnęła się ciepło i zaczeła szperać w swoim portfelu, dając mi kwotę którą mieliśmy dać jutro naszej wychowaczyni.
-Dziękuję mamusiu - przytuliłam się do niej. Jeszcze chwilę porozmawiałyśmy i poszłam do siebie odpalając laptopa. Gdy się w końcu włączył (co zajęło mu wieczność) przejrzałam wszystkie podstawowe strony jakie zawsze przeglądałam, po jakimś czasie gdy zaczeło mi się nudzić dostałam wiadomość od Kim "Cait! Znalazłam fajną stronkę omegle, gdzie można poznać sporo fajnych ludzi, poznałam takiego przystojniaka, mówię Ci!"
"W sumie, i tak mi się nudzi" - pomyślałam i włączyłam stronkę, którą podała mi Kim. Była opcja video więc z niej skorzystałam. Było sporo zboczonych i napalonych facetów, więc od razu zbrzydła mi ta strona ale kiedy miałam wyłączyć, pojawił się na ekrnie dosyć interesujący chłopak, patrzący w swój monitor z niepewnym uśmieszkiem, uniósł rękę w geście "cześć"
-Hej - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
-Jestem Alex, miło mi Cię poznać, a Ty jesteś... -
-Caitlin. Jestem Caitlin. Co tu robisz? Bo większość osób to napaleńcy - zaśmiałam się.
-To fakt, ale nudziło mi się.
-To tak jak mi.
Kiedy coś do mnie mówił jego głos był taki inny. Sprawiał ze chciałam go słuchać i za każdym razem się uśmiechałam. Spodobał mi się ten człowiek, jest inny od innych. Rozmawialiśmy przez dobrą godzinę, nawet nie wiedziałam że to tak szybko zleciało. Kiedy on musiał już kończyć, spytał mnie o numer telefonu i skype, na wypadek gdybyśmy znów rozmawiali.
Rozłączył się.
Była godzina 22:12. Postanowiłam że chyba muszę iść spać więc pościeliłam łóżko i położyłam się mając przed sobą twarz Alexa i uśmiechnęłam się mimowolnie, że jest ktoś na świecie kto nawet nie znając mnie jest dla mnie wyjątkowo miły. Mój telefon zawibrował. Dostałam wiadomość.
"Zapomniałem powiedzieć dobranoc :) Jesteś bardzo ciekawą dziewczyną, do jutra. Alex"
Słowa "do jutra" sprawiły że się ucieszyłam bardziej niż cieszyłam się przedtem. Czemu ten człowiek sprawia że się tak czuje? To jest totalnie dziwne, ale miłe.

Prolog

     Jestem tym typem dziewczyny, która dokładnie wie czego chce ale nie zawsze wie na czym stoi. Wiem czego chcę w życiu ale nie wiem czy to się uda, wiem jakbym się zachowała w danej sytuacji ale nie wiem czy to się uda, i to jest problem. Niewiedza na czym się stoi jest lekko żenująca, przynajamniej dla mnie ale da się przeżyć. Leżę na łóżku z słuchawkami w uszach słuchając Better In Time, Leony Lewis i myślę. Lubię rozmyślać, lubię czasem pobyć w samotności aby pomyśleć, powyobrażać sobie i poukładać sprawy, które w większości teraz są mało istotne, ale nawet te najmniej istotne rzeczy się liczą. Zawsze zastanawiałam się jak to jest być popularnym, towarzyskim, rozrywkowym. Myślę, że te osoby mają dużo łatwiej, nie muszą się przejmować co pomyślą o nich inni, bo przecież każdy ich lubi. Całkiem fajnie byłoby być taką osobą z tej strony, natomiast ja nie potrafię, nawet choćbym chciała.
     A miłość? Właśnie, miłość to ciekawe słowo prawda? Tyle w sobie kryje tajemnic, czasem dobrych, czasem złych, w większości chyba dobrych. 
     Skończyłam rozmyślać kiedy do mojego pokoju nagle wpadła siostra. Cóż, to chyba nawet dobrze bo głowa zaczeła boleć mnie od tego nadmiaru myśli.
-Hej- odpowiedziałam, wyprostowałam się i zaczełyśmy rozmawiać.