Rano wstałam pięć minut wcześniej przed budzikiem, obudziłam się sama, jakby coś mi nagle powiedziało "wstawaj, zabraniam ci spać pięć minut dłużej". No cóż najwyraźniej nie mogłam. Zeszłam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki, robiąc wszystkie poranne czynności jakie robiłam codziennie przed szkołą. Patrząc na siebie w lustrze lekko się skrzywiłam, bo miałam widoczne cienie pod oczami, nie lubiłam tego, to mój chyba największy defekt na twarzy.
"Może zniknie"- pomyślałam i zaczełam się czesać. Gdy uznałam że jestem już gotowa wyszłam z łazienki i poszłam prosto do kuchni zeby się czegoś napić i zjeść choćby jedną kromkę, bo nie miałam zwyczaju jeść dużo przed szkołą, po prostu nie miałam apetytu wtedy, a potem załowałam tego kiedy burczało mi w brzuchu. Włączyłam jeszcze swój telefon żeby mieć pod kontrolą godzinę, wzięłam swoją torbę i wyszłam z domu kierując się na przystanek autobusowy, gdyż dojedżałam - niestety - autobusem do szkoły. Wolałabym mieć szkołę blisko, żebym nie musiała się martwić czy zdążę na autobus. Kiedy byłam w połowie drogi poczułam wibracje w telefonie, wyjęłam telefon i dostałam smsa o treści "Hej, mam nadzieję że jesteś już na przystanku, czekam przed szkołą. Kim". Ach ta Kim, zawsze to samo, boi się że się spóźnię. Nie wiem czy robi to bo dba oto żebym chodziła do szkoły regularnie i się edukowała, czy może dlatego żeby się nie czuła samotnie, mimo że miała większe grono znajomych ode mnie. Wystukałam na telefonie, że na pewno się nie spóźnię i schowałam telefon z powrotem,wtedy nadjechał autobus.
W szkole dzień mijał mi strasznie wolno, lekcje wydawały się najmiernie nudne i myślałam że na każdej za chwilę zasnę. Gdyby nie Kim i jej gadanie już pewnie dawno bym zasnęła.
-Caitlin, słyszałaś? - powiedziała Kim.
-Hm? - podniosłam głowę, która była położona na rękach i spojrzłam na nią.
-Że jutro mamy się złożyć na wyjazd.
-Wyjazd? Jaki wyjad?
-Do Springfield, za dwa miesiące, ale pieniądze trzeba przynieść na jutro, jedziemy na dwa tygodnie. Co ty spałaś że nie słyszałaś?
-Oh, nie, tylko się zamyśliłam. Jedziesz? Bo sama nie pojadę. - spojrzałam na nią z nadzieją że powie tak.
-No jasne że jadę.
Wtedy uśmiechnęłam się i zadzwonił dzwonek, co oznaczało koniec lekcji. Cieszyłam się że w końcu gdzieś pojedziemy z klasą, a raczej ja z Kim, bo większośći mojej klasy po prostu nie lubiłam, wydawali mi się tacy wredni, oczywiście nie każdy, ale spora większość.
Wzięłam swoją torbę, zarzuciłam na jedno ramię i wyszłam z klasy rozmawiając z Kim o tym jak będzie kiedy wyjedziemy do Springfield. Zaplanowałyśmy ze musimy być w jednym pokoju, ze będziemy spacerować, zwiedzać miasto, cieszyć się ze jesteśmy z dala od domu, że możemy doświadczyć czegoś nowego. Kim napomniała także, że będzie można wyrywać chłopców, w końcu halo, w nowym miejscu zawsze znajdą się jacyś przystojniacy. Mnie jakoś to nie ruszało, ja po prostu chciałam wyrwać się od nudnej rzeczywistości i od domu, dawno nigdzie nie byłam.
Wrociłam do domu. Czekała na mnie już mama z obiadem który od razu mi dała, a jako że umierałam z głodu zjadłam wszystko. Wtedy uznałam ze to jest dobry moment aby napomnieć mamie o wycieczce.
-Jasne słonko, zaraz ci dam pieniądze, bo później zapomnę znając mnie. - uśmiechnęła się ciepło i zaczeła szperać w swoim portfelu, dając mi kwotę którą mieliśmy dać jutro naszej wychowaczyni.
-Dziękuję mamusiu - przytuliłam się do niej. Jeszcze chwilę porozmawiałyśmy i poszłam do siebie odpalając laptopa. Gdy się w końcu włączył (co zajęło mu wieczność) przejrzałam wszystkie podstawowe strony jakie zawsze przeglądałam, po jakimś czasie gdy zaczeło mi się nudzić dostałam wiadomość od Kim "Cait! Znalazłam fajną stronkę omegle, gdzie można poznać sporo fajnych ludzi, poznałam takiego przystojniaka, mówię Ci!"
"W sumie, i tak mi się nudzi" - pomyślałam i włączyłam stronkę, którą podała mi Kim. Była opcja video więc z niej skorzystałam. Było sporo zboczonych i napalonych facetów, więc od razu zbrzydła mi ta strona ale kiedy miałam wyłączyć, pojawił się na ekrnie dosyć interesujący chłopak, patrzący w swój monitor z niepewnym uśmieszkiem, uniósł rękę w geście "cześć"
-Hej - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
-Jestem Alex, miło mi Cię poznać, a Ty jesteś... -
-Caitlin. Jestem Caitlin. Co tu robisz? Bo większość osób to napaleńcy - zaśmiałam się.
-To fakt, ale nudziło mi się.
-To tak jak mi.
Kiedy coś do mnie mówił jego głos był taki inny. Sprawiał ze chciałam go słuchać i za każdym razem się uśmiechałam. Spodobał mi się ten człowiek, jest inny od innych. Rozmawialiśmy przez dobrą godzinę, nawet nie wiedziałam że to tak szybko zleciało. Kiedy on musiał już kończyć, spytał mnie o numer telefonu i skype, na wypadek gdybyśmy znów rozmawiali.
Rozłączył się.
Była godzina 22:12. Postanowiłam że chyba muszę iść spać więc pościeliłam łóżko i położyłam się mając przed sobą twarz Alexa i uśmiechnęłam się mimowolnie, że jest ktoś na świecie kto nawet nie znając mnie jest dla mnie wyjątkowo miły. Mój telefon zawibrował. Dostałam wiadomość.
"Zapomniałem powiedzieć dobranoc :) Jesteś bardzo ciekawą dziewczyną, do jutra. Alex"
Słowa "do jutra" sprawiły że się ucieszyłam bardziej niż cieszyłam się przedtem. Czemu ten człowiek sprawia że się tak czuje? To jest totalnie dziwne, ale miłe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz